Wszystko sprzedać?
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go
pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko,
co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do
kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę,
poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją.
Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i
zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją
na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak
będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród
sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie
zębów.
Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: «Tak jest». A On rzekł do
nich: «Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa
niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca
wydobywa rzeczy nowe i stare».
Jezus jako Boży kramarz! "Panie i Panowie, zatrzymajcie się i
posłuchajcie, co wam powiem. Dziś jest wasz szczęśliwy dzień. Mam dla
was coś wyjątkowego, perłę, skarb nie zmarnujcie tej szansy. Opowiem wam
historię pewnego człowieka, który znalazł skarb i historię innego
człowieka, który kupił najpiękniejszą z pereł".
Cóż to za wielka szansa? Odkrycie, że Jezus jest perłą i skarbem. Jakaś
książka, spotkanie, rekolekcje, jakaś bardzo silna radość albo wielki
ból i oto nagle pojmujemy: życie to Jezus. Nagle wszystko staje się
proste, wszystko nabiera sensu, wiemy odtąd, dlaczego i jak będziemy żyć.
Czy skorzystaliśmy z tej szansy? Rozstrzygną o tym te dwie piękne
przypowieści. Bardzo chciałbyś posiadać skarb, bardzo chciałbyś mieć
perłę! Ale odchodzisz, ponieważ żeby je kupić, musiałbyś sprzedać
wszystko, a ty nie potrafisz się na to zdecydować.
Okazja jest bowiem wspaniała, ale kosztowna. Rolnik sprzeda "wszystko,
co ma"; kupiec sprzeda "wszystko, co ma". Gdyby nie trzeba było przejść
przez tę sprzedaż, wszyscy bylibyśmy nabywcami Jezusa.
Jaką sprzedaż? Na to pytanie nie mogę odpowiedzieć za was. Wiem, czego
ja sam nie potrafię sprzedać, i myślę, że gdybyście się nieco przyjrzeli
waszemu życiu w tej chwili, wy także zobaczylibyście, co stoi wam na
przeszkodzie w nabyciu perły i skarbu.
Te dwie krótkie przypowieści są w gruncie rzeczy najbardziej surowym
wezwaniem do wyrzeczenia. Jeśli chcę kupić życie, muszę "wszystko
sprzedać". Mówiąc prosto oznacza to, że muszę wyrzec się tego, co
przeszkadza mi wybrać Jezusa. A zatem trzeba, żebym sprzedał moje
zabezpieczenia, moje egoizmy, całe moje samozadowolenie, lenistwo, pychę.
Ilekroć słyszymy te przypowieści, czujemy poryw gorliwości: żeby
pozyskać Jezusa, wyrzekniemy się tego i tego, i sprawa będzie załatwiona!
Nie, niestety, nie będzie załatwiona. Ratujemy twarz, myśląc: przecież
nie będę żył jak święty Franciszek.
Wyrzeczenia dokonane dla zdobycia perły mogą, owszem, przybrać formy
ekstremalne, jak to widzimy u świętego Franciszka z Asyżu, ale Ewangelia
jest dla wszystkich. Jezus nie głosi swojej nauki jedynie dla kilku
nadzwyczajnych proroków wyrzeczenia; nie głosi też mrzonek. Jego "sprzedać
wszystko" jest trudne, ale musi być możliwe dla każdego człowieka w
każdej sytuacji.
Po prostu trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie da się iść za Jezusem,
dźwigając tony komfortu albo całe góry zastrzeżeń wobec któregoś z
konkretnych wymagań, na przykład wobec wymogu przebaczenia. "Sprzedać
wszystko" może oznaczać jakieś bolesne wyzbycie się miłości własnej lub
nieco szaloną hojność materialną czy też heroiczną ufność w obliczu
ciężkiej choroby. Oznacza też oczywiście "tak" dla powołania.
W tych dwóch przypowieściach, gdzie każde słowo jest wyważone, znajduje
się słowo wskazujące, do jakiego stopnia wybór Jezusa jest cudowną
szansą, której nie wolno nam zaprzepaścić, nawet jeśli będzie nas to
kosztować: to słowo "uradowany...". Człowiek uradowany do szaleństwa
sprzeda wszystko. "Sprzedać wszystko" jest naszą życiową szansą, gdy
przeniknięte jest ogniem radości.
ANDRÉ SČVE, Homilie niedzielne Kraków 1999