Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie w niedzielnej Ewangeli usłyszymy przepiękne slowa: „Królestwo niebiskie podobne jest do króla który wyprawił ucztę weselną swojemu synowi”.  Kilka dni temu czytałem wspomnienie kapłana staruszka który przeżył obóz koncentracyjny. Klerycy z tej parafii w której pracował prosili często aby opowiadał im jakieś zdarzenie z życia obozowego. Nie czynił tego chętnie, ponieważ  wspomninia te były dla niego bardzo bolesne. Tym niemniej pewnego dnia podczas wspólnego śniadania na plebanii opowiedział im następujące zdarzenie ze swoich obozowych przeżyć. W jedną zimowych niedziel, wcześnie rano do baraku, w którym przebywali więźniowie weszło dwu essesmanów. Kiedy więźniowie staneli w szeregu jeden z Niemców zadał wszystkim takie pytanie: „Kto chce iść dzisiaj na Mszę świętą niech wystąpi z szeregu”. Zgłosiło się ponad 20 więźniów  a wśród nich opowiadający tę historię ksiądz. Niemiec rozkazał im wyjść z baraku, pognał ich na zaśnieżony plac obozowy a później rozkazał położyć się im na śniegu. Przez kilka godzin leżeli na śniegu z zimnym mroźnym powietrzu. Po kilku godzinach padła komęda: powstać. Nie wszyscy mogli wstać o własnych siłach a kiedy znów uformowali sie w szeregu, Niemiec powtórzył to samo: „Kto chce iść dziś na Mszę świętą niech wystąpi z szergu”. Tym razem zgłosilo sie tylko dwu ochotników, ten ksiądź i drugi więzień. Pozostawili ich obu na placu, reszcie pozwolono pójść do baraku. Ponownie kazano położyć się na śniegu. Dodatkowo polewano ich wodą i kopano niemiłosiernie, pytając czy dalej chcą iść na Mszę. Po godzinie znęcania się nad nimi z połamanymi żebrami zostali zawleczeni do baraku.  Rzeczywiście jest to zdumiewająca historia odważnych ludzi którzy w tak straszliwych warunkach obozu koncentracyjnego tak wiele potrafili z siebie dać w nadziei, że będą mogli uczestniczyć w niedzielnej Uczcie eucharystycznej.

   Dzisiejsze czytania liturgiczne w bardzo obrazowy i zrozumiały sposób przedstawiają królestwo Boże jako najwyższą wartość i dobrdziejstwo wyświadczone wszystkim zaproszonym przez króla na ucztę. Królem który każe zaprosić gości jest sam Bóg; Synem króla – Chrystus; poślubioną małżonką jest Kościół; zaproszonymi goścmi sa w pierwszym rzędzie synowie narodu wybranego. Do nich poprzez wieki kierował Bóg zaproszenie. „Lecz oni zlekceważyli i nie poszli...”. Rozgniewany król każe ich wytracić. „Zaproszeni nie byli godni”.

   Musimy się mocno zastanowić na tym czy naprawdę potrafimy sobie w świecie poradzić sami? Nie wspomnę o kataklizmach, wypadkach, chorobach. Nie będę mówił o śmierci, wobec której każdy nieuchronnie stanie. Patrzę i widzę – zarówno w historii jak i dziś – bez Boga i wartości zapisanych w Jego prawie człowiek dziczeje, odczłowiecza siebie i świat. Widzę, i ty też to widzisz, jak słaba jest nasza wola, jak nie potrafimy dać sobie rady ze swoimi własnymi, osobistymi sprawami – słabościami, grzechami, smutkiem, tęsknotami, apatią, rozdrażnieniem.

   Popatrz na świat: na konflikty międzynarodowe, na rozchwianą ekonomię, na nie do pogodzenia interesy naszego wygodnictwa i ochrony naszej planety. Żadnego z tych problemów i zagrożeń nie jesteśmy w stanie zażegnać. I twierdzić, że sami sobie wystarczymy?

   W Ewangelii Jezus mówi o zaproszonych na ucztę. Co znaczy ta przypowieść? Po pierwsze: Uczta, posiłek – to życiowa konieczność każdej żywej istoty. Jezus powiada, że to Bóg nas zaprasza do stołu. Bo z Boga płynie siła naszego istnienia, naszego ludzkiego życia. Po drugie: wspólny posiłek odnawia siły ludzkiego ducha. Dlatego od wieków wspólnota stołu jest tak ważnym elementem ludzkiego życia. To pies warczy, gdy mu zbliżyć się do miski. Człowiek zaprasza na obiad albo częstuje gościa symbolicznym ciasteczkiem. Człowiek urządza uroczyste przyjęcia. Nie zawsze po to, by się najeść – często po to, by we wspólnocie z innymi nabrać nowych sił psychicznych i duchowych. A zatem: Jezus mówiąc o zaproszeniu na ucztę, chce dać nam do zrozumienia, że energii życiowej musimy szukać u Boga oraz, że nasze zbliżenie się do Boga dokonuje się we wspólnocie z innymi zaproszonymi na ucztę, nie w pojedynkę.

   Dokładnie to samo powiedział dziś apostoł Paweł: Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony... Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Wszystko? Tak, wszystko: mogę stawić czoło przeciwnościom życiowym, mogę być silny w cierpieniu, mogę zmagać się ze złem wokół siebie, mogę opierać się grzechowi, który mieszka we mnie. – Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia – a bez Niego nie mogę nic, nawet jednego dnia nie mogę przeżyć, nawet jednej chwili.

   Nauka Jezusa w dzisiejszej Ewangelii jest ostrzeżeniem: kto odrzuci Boże zaproszenie, ten naraża się na życiową klęskę: Król posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. To ówczesny, nieomal baśniowy styl mówienia. Ale przecież potrafimy to zrozumieć – właśnie jako ostrzeżenie przed ostateczną klęską ludzkiego życia. Klęską nie tylko na dziś czy jutro – ale przed klęską sięgającą wieczności.

   W naszej, chrześcijańskiej tradycji, Mszę św. nazywamy ucztą. Jej początek upatrujemy w świątecznej wieczerzy, do której zasiadł Jezus ze swymi przyjaciółmi. Czy można ucztować nie jedząc? Rozumiecie moje pytanie: Czy można brać udział we Mszy nie spożywając chleba Komunii św.? Bardzo wielu z nas tak właśnie czyni. Ale przecież jest to okaleczenie sensu zawartego w słowie „uczta”. Jak często można przystępować do Komunii? Nawet codziennie. Pytasz, pod jakimi warunkami, kiedy możesz przyjąć Komunię? Zawsze, jeśli masz w sercu wiarę, jeśli szczerze szukasz bliskości Boga, jeśli twego sumienia nie obciąża ciężki, powtarzam: ciężki grzech. Dlatego na początku każdej Mszy jest chwila refleksji, badania samego siebie: za co muszę Boga przeprosić – i czy te przeprosiny wystarczą, aby owocnie słuchać Bożego słowa i godnie przyjąć chleb Komunii świętej. Trafiają się sytuacje, gdy drugi raz tego dnia jestem na Mszy. Czy mogę drugi raz przystąpić do Komunii? A jeśli drugi raz tego samego dnia jesteś gdzieś zaproszony, czy w tym drugim miejscu nie poczęstujesz się niczym? Zatem – tak, możesz, byleś brał rzeczywisty udział we Mszy św.

   Nasza tradycja nakazuje tzw. „post eucharystyczny”. Różne były jego formy, dziś obowiązuje zasada, by przez godzinę przed przyjęciem Komunii św. powstrzymać się od jedzenia i picia. Nie jest to żaden wysiłek, a tylko wyraz pamięci i oczekiwania na szczególnego gościa. Jaką zachować postawę przy Komunii? Taką, jaką zastałeś w tej czy innej parafii. Tradycje są różne – klęcząc, stojąc, podchodząc w procesji. W krajach zachodnich rozpowszechnione jest podawanie Komunii św. na rękę. Od zewnętrznego sposobu ważniejsze jest duchowe przyjęcie Pana.

   Przyjdźcie na ucztę! To zaproszenie nas wszystkich do szukania bliskości Boga – jego łaski, siły i energii dla naszego życia. Dźwięczą nam w uszach słowa proroka Izajasza z pierwszego czytania: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi. Oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z jego zbawienia! Zaufaj bardziej Bogu – niż swoim siłom. Zaufaj bardziej mocy i mądrości Boga – niż ludzkim dokonaniom. Nasz świat początków trzeciego tysiąclecia bardzo, ale to bardzo potrzebuje Boga, choć tak łatwo Go odrzuca. Szczególnie teraz kiedy ważą się losy Polski i polaków mamy być wyczuleni na to kto i jaka partia przyjmuje Boga i Jego Ewangelię a ktora odrzuca. Mamy iść za tymi którzy Boga akceptuja i pragną dobra Polski i polakow. Trzeba w końcu wypędzić „wilka” ktory tylko pragnie zniszczyć i ograbić a zaufać pasterzowi ktory troszczy się o swoje owce.

   Na ucztę Kościół nieustannie nas zaprasza. Jak jest odpowiedź na to zaproszenie? Bohatrerscy więźniowie w obozie gotowi byli poświęcić bardzo wiele, aby uczestniczyć we Mszy świętej. A my? Ryby, grzyby, lenistwo, długa zabawa w sobotę wieczorem, pijaństwo... Byle powód do tego, aby nie iść na Mszę  świętą. Żeby do nas nie wypowiedzial kiedyś Bóg tych słów: „Wydałem ucztę i zaprosiłem was. Niestety nie byliście godni mojego zaproszenia”. Zakończmy nasze dzisiejsze rozważanie modlitwą: „Chryste, obdarz nas swoją milością ponieważ czasami ludzi odrzucają nas i wtedy rodzi się w nas pokusa aby ich zacząć nienawidzić. Chryste, obdarz nas swoją siłą, ponieważ czasami sytuacje w naszym zyciu stają się bardzo trudne i rodzi się w nas pokusa aby się poddać i ze wszystkim zrezygnować. Chryste, udziel nam swego przebaczenia, ponieważ czynimy czasami to czego nie powinniśmy i wtedy potrzebujemy Twojego uleczenia”.