ONA NAM POMOŻE

JEST NAM DANA KU OBRONIE

Rok 2010 chyli się ku zachodowi. W pamięci wspomnienia ze spełnienia marzeń czy założeń życiowych, lepsze lub gorsze. Jedni zauważyli, że zbliżyli się do Boga poprzez czytanie Pisma Świętego, odmawianie Różańca, uczestniczenie w niedzielnej Mszy św., lub noszenie na szyi Cudownego Medalika, albo zawieszenie krzyża we własnym domu. Nie wspominam o wzroście statusu materialnego, bo ten u niektórych często staje w poprzek wspomnianych sukcesów duchowych.

 

   
         
 

Wspominając miniony rok, nie możemy zapomnieć tragedii narodowej pod Smoleńskiem, czy rocznic chwały, takie jak: Grunwald, Lepanto, Wiedeń, Cud nad Wisłą, Powstanie Warszawskie czy Monte Cassino. Dla mojego pokolenia bolesną, ale i radosną rocznicą był Poznań, Radom, Gdańsk i Szczecin, bo choć ginęli ludzie,  widać było jednak, że naród kroczył ku wolności. Natomiast wspomniana tragedia pod Smoleńskiem jest niejasną „zadymą”, jaka powstała prawdopodobnie na lotnisku pod Smoleńskiem, a teraz jest nam na siłę podawana do wierzenia. My domagamy się jasnych, klarownych wyjaśnień, jako naród, którego pozbawiono prezydenta i jego najbliższego otoczenia  parlamentarnego, dowodzenia wojskowego, religijnego i społecznego. Po tej tragedii naród polski żyjący w Ojczyźnie i na emigracji nie może się pogodzić z zacieraniem śladów i dowodów prawdy przez rząd polski i władców Kremla. Ufamy dobremu Bogu, że pomoże nam zwyciężyć zło i poznamy prawdę. ONA NAM POMOŻE.

Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia był znakiem zwycięstwa, choć dziś jest znakiem podziału.

           Od czerwca do września, niektóre regiony nawet dwukrotnie, nawiedziła fatalna, niepowtarzalna w przeszłości powódź, odbierając zamieszkałym te rejony Polakom dobytek całego życia. Jakby tego było mało, na oczach całego świata i za zgodą „starszych i mądrzejszych” Ojczyzna nasza Polska przekształca się w kondominium, którego rządcą staje się Unia Europejska, a ściśle mówiąc oś: Paryż, Berlin, Moskwa.

           Rząd w kłamliwy sposób wmawia Polakom, że są  „zieloną wyspą”, sprowadzając ich do „czyścibutów”, wyprzedając trwały majątek za przysłowiowego „jednego złotego” obcym.  Ten koalicyjny rząd hamuje gospodarkę, likwiduje humanistyczną oświatę i obronność kraju. Gospodarka jest wręcz rozdrapywana, mimo wysokiego bezrobocia. Zmusza to ludzi w produkcyjnym wieku do opuszczania Ojczyzny, w poszukiwaniu zatrudnienia i zarobku na utrzymanie siebie i rodziny. Nie byłoby osieroconych dzieci i wdów w miasteczku Drzewnica (rejon Kielce-Radom-Łódź),  gdyby funkcjonowały dawne zakłady pracy. Polskie przysłowie mówi: „Do ludzi po rozum, do matki po chleb.” Dziś wielokrotnie ta Matka-Polska nie może temu sprostać.

Radosną chwilą dla Polaków była beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki 6 czerwca w Warszawie –  Patrona „Solidarności” i męczennika systemu komunistycznego, zamordowanego w bestialski sposób przez służby bezpieki. Jest dla nas niezrozumiałe, że zabójcy cieszą się wolnością, są na dobrze płatnych pensjach lub emeryturach i z pewnością szkolą tych, którzy napadli na biuro PiS w Łodzi, zabijając niewinnego człowieka i raniąc drugiego. Jak można wytłumaczyć perfekcję i doskonałe wyposażenie sześćdziesięciodwuletniego zabójcy (pistolet, paralizator, nóż). Jak wytłumaczyć nienawiść do partii, która jest w opozycji do rządzących? To niezrozumiałe, przecież opozycja jest stałym elementem rządów demokratycznych. Czyżby w Polsce nie było już demokracji? Zbrodnia w Łodzi była zaplanowana w dzień mordu ks. Jerzego, a może dowiemy się, że z tej samej broni?

Profesor Szaniawski napisał, że kiedy Józef Piłsudski był pędzony na Sybir w kajdanach na nogach po śniegu 1200 km z Nowosybirska do Tobolska, towarzyszyła mu myśl: „W życiu bywają rzeczy ważniejsze niż życie – to Polska". Dlatego zastanawiam się, czy nie za lekko trzymamy w naszych dłoniach paciorki Różańca, nie tylko w październiku, a szeptu „zdrowasiek” nie słyszy nawet nasze własne ucho?

Dobrze, że w tym miesiącu pamiętamy o naszych bliskich zmarłych, bo w tym przypadku zapewne i oni o nas nie zapomną. Jeżeli tylko zadowalamy się tym, że ksiądz odczyta nasze wypominki, które lepiej lub gorzej przygotowaliśmy w domu przy wygodnym stole, bez niedzielnej Eucharystii i Komunii św. w ich intencji, to z pewnością będzie nas dzielił nie tylko Ocean Szafirowych Wód, ale ONA NAM POMOŻE.

W dniu 16 listopada obchodzimy święto Matki Bożej Miłosierdzia, czyli Ostrobramskiej. To właśnie przy jednej z pięciu bram w Wilnie w 1626 roku osiedlili się Karmelici Bosi i nad bramą wybudowali kapliczkę z obrazem Matki Bożej. W czasie pożaru Wilna w 1711 r. spłonął klasztor, ale obraz się zachował. Namalowany na deskach dębowych, prawdopodobnie pochodzi on z XVII wieku. W XVIII wieku przystrojono go srebrną suknią i podwójną koroną. Przed tym obrazem siostra Faustyna Kowalska spędziła wiele godzin na modlitwie. To tu, w Ostrej Bramie w 1935 r. wystawiono po raz pierwszy obraz Pana Jezusa Miłosiernego „Jezu, ufam Tobie”. To tu w 1993 r. modlił się papież Jan Paweł II i ofiarował Matce Miłosierdzia – Ostrobramskiej –  Złotą Różę.

W niedzielę 21 listopada w tym roku mamy podwójną okazję świętowania: uroczystość Ofiarowania N.M.P. i Chrystusa Króla Wszechświata. Święto Ofiarowania N.M.P. wiąże się od niepamiętnych czasów z przekazaniem Maryi przez Jej Rodziców - Annę i Joachima -    do Świątyni Jerozolimskiej.

Trzy święta cyklu Maryjnego:

Narodzenie N.M.P. – 8 września,

Imienia Maryi – 12 września,

Ofiarowanie – 21 listopada -

są echem cyklu Chrystusowego, którego zwieńczeniem jest uroczystość Narodzenia Pańskiego 25 grudnia. Natomiast święto Chrystusa Króla ma na celu przypomnienie nam, że w życiu prywatnym, społecznym i politycznym obowiązuje zasada prawdy, sprawiedliwości i miłości.               W Chrystusie należy szukać pomocy do zwalczania zła. Chrystus, jako Człowiek, jest głową Kościoła, jednoczącą wszystko w Bogu. Niech będzie to okazją, aby raz jeszcze złożyć w ręce Pana wszystko i wszystkich. Uroczystość Chrystusa Króla, Jego obecność w naszych rodzinach, jak i Ofiarowanie Matki Bożej nie jest – zwłaszcza dla Polaków – dziś obojętne. ONA NAM POMOŻE.

Również w tym roku, jak 180 lat temu, 27 listopada, w sobotę przed pierwszą niedzielą Adwentu, przypada uroczystość Cudownego Medalika. Matka Boża objawiła się wtedy siostrze Katarzynie Laboure, wówczas nowicjuszce Sióstr Miłosierdzia, w Paryżu przy ul. Du Boc. Matka Boża ukazując Medalik z obydwu stron, wyjaśnia siostrze znaczenie znajdujących na nim symboli oraz prosi o wybicie, noszenie i odmawianie modlitwy, która jest na nim wyryta: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.” Matka Boża zapewniła, że „wszyscy, którzy będą go z wiarą i ufnością nosić, rozpowszechniać i modlić się tym aktem, doznają licznych łask.” Historia i cała sceneria objawienia była już wielokrotnie omawiana. Należałoby przypomnieć w tym miejscu o tym, jak Matka Boża wytłumaczyła siostrze Katarzynie Laboure znaczenia pierścieni, które w czasie objawienia w 1830 r. miała na palcach: „Katarzyna usłyszała, że te, z których wychodziły różnokolorowe promienie to łaski, które Bóg chce ofiarować człowiekowi przez ręce Maryi. Te zaś, które zdają się być ‘przygaszone’ i nie emanują światłem, symbolizują dary, które Ona mogłaby wyprosić, lecz nikt nie prosi o nie.”

Zaraz po wybiciu pierwszej serii medalików, zaczęły dziać się liczne i głośne cuda, a Medalik nazwano "Cudownym".  

           Ojciec Maksymilian Kolbe, będąc studentem na uniwersytecie „Seraficum” w Rzymie, widział przez okno wielkie manifestacje masońskie i innych heretyków, którzy przybyli do Rzymu, aby manifestować 500-lecie buntu Marcina Lutra i 400-lecie założenia masońskiej loży w Rzymie przez Giordano Bruno. Manifestanci byli tak butni, jak ci z niedawnego happeningu warszawskiego, którzy mieli przyzwolenia władz miasta, obrażali ludzi wierzących, obsypywali ich wyzwiskami, potrącali i szydzili ze znaku krzyża. Bo taka jest taktyka wrogów wiary: zastraszyć i wyszydzić.

           Maksymilian Kolbe na wspomnianej uczelni, za zgodą przełożonych w dniu 17 października 1917 r. zebrał kilku zaprzyjaźnionych współbraci franciszkańskich i założył „Rycerstwo Niepokalanej”. W minionych latach wszyscy papieże udzielali swego poparcia i błogosławieństwa tej działalności, a papież – Polak, Jan Paweł II podniósł "Rycerstwo Niepokalanej" do rangi Stowarzyszenia Międzynarodowego, zatwierdzając odpowiednie statuty.

I któżby  przypuszczał, że naprzeciw tej zbuntowanej, hałaśliwej masie masonów, heretyków, którzy na sztandarach i transparentach ośmieszali wiarę Kościoła, symbole religijne i samego papieża, Maksymilian postawił "Cudowny Medalik", ten, który dała sama Matka Boża i akt, który sama podyktowała. Mówił, że to nasza „kulka”, aby trafić w serce wroga. Walka z szatanem jest bardzo ciężka, dlatego dziś Polsce potrzebna jest pomoc Niepokalanej i Jej Medalik. ONA NAM POMOŻE.

Ojciec Maksymilian mówił do braci w Niepokalanowie: „Nośmy Medalik, bo Niepokalana kazała i obiecała swą opiekę tym, co go noszą, a nam dziś tej opieki potrzeba.” Zachęcał wszystkich do szerokiego i roztropnego rozpowszechniania Cudownego Medalika, a tym samym do starania się o uświęcenie własne i nawrócenie grzeszników, heretyków, schizmatyków, a zwłaszcza masonów – o ich uświęcenie pod opieką i za pośrednictwem Niepokalanej.

           Nie bez znaczenia jest fakt, że papież Benedykt XVI wyznaczył dzień Objawienia Medalika, 27 listopada 2010, „DNIEM MODLITW W INTENCJI POCZĘTEGO DZIECKA”. Modlitwy w ten dzień odbywać się będą w całym katolickim świecie. Ojciec św. Benedykt XVI skierował specjalny list do wszystkich biskupów świata, aby w każdej diecezji, parafii, domu zakonnym, kaplicy, modlić się w tym dniu z całym Kościołem i papieżem. Episkopat Polski ogłosił i włączył się  w ten szczególny dzień modlitw.

8 grudnia przypada Uroczystość Niepokalanego Poczęcia N.M.P. Papież Pius IX w 1854 r. bullą ogłosił dogmat o tym święcie i rozszerzył go na cały Kościół. W 1858 r. Matka Boża sama potwierdziła ten tytuł podając go św. Bernadecie w Lourdes.
          10 grudnia obchodzimy Uroczystość Matki Bożej Loretańskiej. Warto pamiętać, że od późnego średniowiecza aż do naszych czasów  najsłynniejszym sanktuarium Europy było właśnie Loretto we Włoszech.

         12 grudnia  Kościół świętuje objawienie się Matki Bożej Juanowi Diego w Guadalupe. Gdy papież Jan Paweł II odwiedził na początku swych zagranicznych pielgrzymek apostolskich Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe w Mexico City, nazwał Ją: „Pierwszą Zwiastunką Ewangelizacji w Nowym Świecie” dodając, że weszła definitywnie w chrześcijańskie życie nie tylko meksykańskiego ludu, ale i całej Ameryki.

Kończąc ten rok, chylimy swe głowy nad Żłobkiem Betlejemskim, oddając hołd Jezusowi, Maryi i św. Józefowi, polecając siebie i nasze rodziny, naszą Polską Misję Katolicką i naszą Ojczyznę oraz Kościół w świecie, ufając, że
O N A  N A M  P O M O Ż E

Dominik

San Antonio, Teksas, Listopad 2010